Najpewniejszy środek dojścia do silnej wiary w boskość Pisma św.

(kazanie C.F.W. Walthera, miane w St. Louis podczas uroczystości towarzystwa biblijnego odprawianej tamże)

Panie Boże i Ojcze niebieski, już sługa Twój Dawid wołał do Ciebie z głębi serca: „Odsłoń oczy moje, abym się przypatrzył dziwom z zakonu Twego. Utwierdź wyrok Twój słudze Twem, który się oddał bojaźni Twojej” i Tyś wysłuchał go, dozwoliłeś mu z radością przypatrywać się dziwom z zakonu Twego a serce jego umocniłeś i utwierdziłeś w wierze, że wyroki Twoje są rzeczywiście Słowem Twojem. Ach! Prosimy Cię, udaruj i nas tą wielką, tą największą łaską. Wszak Ty wiesz, że my sami nie możemy sobie dać wiary w Słowo Twoje, bośmy z natury ślepi na duchu i nic nie pojmujemy z rzeczy Ducha Twego, owszem, jest to nam głupstwem i nie możemy tego rozstrzygać ani pojąć, bo to musi być duchowo sądzone. Ty sam wiesz, że teraz właśnie w takim czasie żyjemy, gdzie głos naśmiewców bez ustanku nas dochodzi i jak miecz zatruty duszę naszą przenika. Dla tego jak Ty sam nam nie dasz wiary w Słowo Twoje i jak jej nie zachowasz i nie wzmocnisz, to zginiemy. Błogosław więc, błogosław o Panie, Boże i Ojcze nasz, rozmyślaniu słowa Twego, aby w nas zapieczętowanem zostało jako wieczna prawda Twoja na zbawienie nasze, dla Jezusa Chrystusa, Syna Twego jednorodzonego a Pana i zbawiciela naszego. Amen.

Tekst: Jan 7,17

„Jeźliby kto chciał czynić wolą Jego, ten będzie umiał rozeznać, jeźli ta nauka jest z Boga, czyli ja sam od siebie mówię.”

Umiłowani bracia i siostry w Chrystusie Jezusie!

Założyliśmy stowarzyszenie w celu rozpowszechniania Pisma św. To co nam do tego przedewszystkiem potrzebnem jest, jest przeświadczenie o Boskości tego Pisma i wiara serdeczna w oną Boskość. Bo czyżby to nie było straszne gdybyśmy księgę jaką za słowo wielkiego Boga chcieli rozprzestrzenić a sami ją tylko za niepewne jakieś słowo ludzkie uważali? Czyżby wtenczas P. Bóg mógł z upodobobaniem na dzieło nasze spoglądać? Nigdy! Każda Biblija, którą rozpowszechniamy, byłaby potem świadkiem przeciwko nam przed Bogiem stawającym. W żadnym czasie zaś wiara w Boskość Pisma św. w pośrodku chrześcijaństwa nie była tak rzadką jak teraz. Już w zeszłym wieku narzekał jeden wielki poeta:

Niewiary prąd porywa wraz,
Przy słowie Twem utrzymuj nas
Święty Boże, bo fałszu dech
Nieci w sercach obłudy grzech,
I wznosi złe swą hardą skroń,
I chwyta za szatańską broń.

A cóż dopiero teraz mamy powiedzieć? Teraz nie tylko że wielu się daje naśmiewcom porywać, ale nadto wieje przez całe chrześcijaństwo jakby morowe powietrze duch niedowiarstwa, a co najmniej, powątpiewania, tak iż teraz mało tylko jest chrześcijan niezarażonych trucizną niedowiarstwa albo powątpiewania, które wszędzie prawie na nich działa.

Albo czy tak nie jest? Gdybyśmy wierzyli na prawdę w Boskość Pisma św., czyżby przeciwko niemiu czynione zarzuty, na nas wrażenie jakie robiły? A czy nie musimy wyznać, że naśmiewania się z Pisma św., które codziennie czytamy albo słyszymy, jak miecz jaki, serce nasze ranią? Czyż nie zaczynamy zaraz powątpiewać, jak nie możemy natychmiast na uczyniony zarzut odpowiedzieć? Czy niepokój i zdziwienie nie napepłnia duszy naszej? Użyjmyż więc obecną godzinę na wzmocnienie wiary naszej w Pismo św. W tekscie naszym pokazuje nam sam Pan najpewniejszy środek. Mówi On: „ktoby chciał czynić wolą Jego” Tego, który Go posłał, „ten będzie umiał rozeznać, jeźli ta nauka jest z Boga”. Patrzajcie, ono „rozeznanie” – nieczem innem nie jest, jak doświadczeniem na własnem sercu, – to jedynie może człowieka upewnić, że nauka Chrystusowa, która w świętej Biblji jest zawarta, od Boga jest.

Na zasadzie tego powiem wam po krótce: Że najpewniejszym środkiem dojścia do silnej wiary w boskość Pisma św., jest doświadczenie jej na własnem sercu.

Pokażę wam dwie rzeczy:

1. Dla czego takie doświadczenie na własnem sercu tak pewnym jest środkiem, i
2. Co uczynić trzeba, aby do tego doświadczenia dojść i aby w niem wytrwać.

I

Boskość Pisma św. dowodzi bardzo wiele nawet naturalny i dla ludzkiego rozumu pojętych okoliczności, tak iż rozum nawet jej nie może zaprzeczyć. Sam rozum musi przyznać, że księga, która tak jak Biblija, przez niezliczoną liczbę pewnych i niezaprzeczenie boskich cudów zapieczętowaną i przez literalne wypełnienie niezliczonej liczby pewnych, niezaprzeczenie boskich proroctw potwierdzoną została; że księga, która tak jak Biblija, mimo swej dla naturalnego człowieka nieprzyjemnej treści, przez niezliczone milijony ludzi, i to nie tylko prostaczków ale i najmędrszuch, najuczeńszych i najbystrzejszych a przytem najpobożniejszych wszystkich czasów, bez wszelkiego przymusu, dobrowolnie za słowo Boże uznaną została; że księga, jak Biblija, o której boskości po wszystkie czasy ludzie wszelkiego stanu, wieku i stopnia wychowania tak mocno byli przekonani jeszcze są, że spokojnie i w pokoju w tej wierze umarli jeszcze umierają, tak, że raczej wszelkie męczarnie a nawet najboleśniejszą śmierć znosili zamiast wyrzeczenia się jej; księga, którą jak Biblija, najpotężniejsi i najmędrsi świata tego od czasu, już to przemocą, już to podstępem starali się wygładzić a która mimoto bez wstrzymania od wieku do wieku, od kraju do kraju i od narodu do narodu tylko tem prędzej się rozpowszechniała i do dziś dnia się zachowała, tak, teraz po doznanem przeszło tysiącoletniem zaprzeczeniu właśnie w tylu egzemplarzach jak jeszcze nigdy i to we wszystkich prawie językach świata istnieje, jest czytaną i badaną; księga nakoniec, która jak Biblija, jeżeli się ją serdecznie przyjmuje, ludzi przemienia i uświęca, tak, iż grzechu i też grzechów przywyknienia i wszelkiej próżności światowej się wyrzekają i P. Boga nadewszystko a bliźniego jak siebie samego miłować się starają; taka księga – to musi sam rozum nawet przyznać – w żaden sposób nie może być dziełem ludzkiej mądrości, to musi być Słowem i objawieniem samego wszechmocnego, wszechwiedzącego, świętego i najmiłosierniejszego Boga.

Ale, moi kochani, mimo to, że, że te dowody rozumowe tak przekonywająco o boskości Pisma św. mówią, to wiadomo przecież z doświadczenia, że człowiek wszystkie te dowody znać i przez nie do jasnego przekonania dojść może, a mimoto, łatwo może przez pozorne przeciwdowody, tak, przez same nawet naśmiewania i bluźnierstwa, bez wszelkich dowodów, w największe wątpliwości być wtrąconym.

Gdyby więc nie było jakiegoś pewniejszego jeszcze środka do dojścia do silnej i niezłomnej wiary w boskości Pisma św., toby źle z nami chrześcijanami było! Ale dzięki Bogu! Jest taki środek a tekst nasz jest właśnie takim gdzie Chrystus Pan to objawia: „Jeźliby kto chiał czynić wolę Jego, ten będzie umiał rozeznać, jeźli ta nauka jest z Boga, czyli ja sam od siebie mówię”. Patrzajcie, pewnym środkiem nic nie jest innego jak ono „rozeznanie”, ono doświadczenie na własnem sercu, że słowo Chrystusowe a więc Biblija, nie jest ludzkiem ale boskiem słowem.

Tak jest, moi kochani. Pamiętajcie, póki człowiek tylko powody słyszy dla których lekarstwo pewne jest skuteczne, póty jest możliwe, że przeciwdowody przekonaniu jego o skuteczności lekarstwa obalić mogą, ale jak człowiek skuteczności lekarstwa jakiego doznał czy wtenczas jakiekolwiek przeciwdowody coś mogą zdziałać? Nigdy! Tak samo, póki człowiek tylko o dobrym smaku jakiegoś pokarmu albo napoju słyszy, póty można mu też to wymówić, ale jak sam dopiero skosztował, to mu nikt tego nie wymówi. I im więcej przeciwko temu mówić będą, tem więcej śmiać się będzie z głupoty i niepotrzebnego ambarasu. – Podobnie ma się z świętą Bibliją. Póki człowiek tylko dowodami rozumu o jej boskości jest przeświadczony, póty mogą go inne rozumowe dowody zachwiać w wierze; jeżeli zaś człowiek „rozezna” jak Pan w tekscie naszym mówi, to jest jak doświadczony na własnem sercu, że Biblija jest Słowem Bożem, to jest, jak doświadczy bosko-oświecającą, bosko-pocieszającą i bosko uświęcającą jej siłę, jaką żadna księga świata nie posiada, żadna księga ludzka posiadać nie może, wtenczas będzie on, żeby niewiem jakie przeciwdowody mu i stawiano, nawet takie których zbić by nie mógł, wtenczas powiadam, będzie ów człowiek z tego wszystkiego się śmiał i nieprzyjacielowi Biblji powie: mów co chcesz, – że Biblija jest słowem Bożem tegom doświadczył i doświadczam jeszcze codziennie. Tak jak żywemi głoskami wypisane jest w sercu mojej „jest jeden Bóg” tak też jest w niem przez Ducha św. wypisane: „a Biblija jest Jego świętem Słowem”. Prędzej możesz mi wyrwać serce z ciała mego jak tę wiarę z serca mego! Tak i człowiek powie też w wierze swej z onym pobożnym poetą:

W głebiach serca naszego
Wpisał to duch Boży,
Co wśród bólu wielkiego
Jak burza się sroży!
Nie obłuda to wcale
Nie senne marzenie
Co obudza me żale,
To serca skażenie.

Skądże to też pochodziło, że niegdyć taki mąż np. jak Dawid aż do swej śmierci tak mocno się trzymał Słowa Bożego? Stądto pochodziło, że mógł powiedzieć: „Gdyby zakon Twój nie był moją pociechą, tobym zginął w mej nędzy. Ale Słowo Twoje było mi słodsze nad miód”, że doświadczył bosko-pocieszającą siłę tego Słowa na własnem sercu i tak, że słodycz jego skosztował jakby miodu niebieskiego. Skądże to też pochodziło, że wszyscy święci apostołowie wobec całego świata, wobec świetnej mądrości i gróźb, tak niezłomnie i silnie się trzymali nauki Chrystusa? Stądto pochodziło, że wszyscy z onymi sługami arcykapłanów powiedzieć musieli: „żaden człowiek nigdy tak nie przemawiał, jak ten człowiek”; tak, że wszyscy z Piotrem powiedzieć mogli: „Panie, dokąd pójść mamy? Ty masz słowa żywota wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, żeś Ty jest Chrystus, On Syn Boga żywego”; stąd więc, że naukę Chrystusa nie tylko rozumem objęli ale też jej siłę „rozeznali” to jest według sposobu wyrażania się Pisma św., na duszy swej doznali. Skądże nakoniec to pochodzi, że dotąd wszyscy prawdziwi chrześcijanie od wiary w świętą Bibliję nie dali się oderwać? Stąd, że, jak list do Żydów w 6. roz. powiada „skosztowali dobrego Słowa Bożego” i w niem utajonej „mocy przyszłego wieku”; że w nich duch, to jest Duch św., świadczy, „że duch jest prawdą”, to jest że Słowo Biblji, to słowo Ducha św., prawdą jest z Boga.

II

Tak więc nie ulega wątpliwości, że najpewniejszym środkiem do dojścia do silnej wiary w boskość Pisma św., jest ono rozeznanie, ono doświadczenie owej boskości. Pozwólcie więc, że powtóre wam jeszcze pokażę, co uczynić trzeba, aby do tego doświadczenia dojść i aby w niem wytrwać.

Chrystus powiada to w naszym tekscie jasnemi słowy: „Jeźliby kto chciał czynić wolą Jego”, to jest Ojca, który go posłał „ten będzie umiał rozeznać, jeźli ta nauka z Boga”.

Powiadam, słowa te Pana są jasne. Bo czyż nie jest jasnem, co jest wolą Ojca, o którym tu Pan mówi? Czy Bóg Ojciec nie wypowiedział jasno swej woli, gdy z obłoków niebieskich nad Chrystusem zawołał „To jest syn mój umiłowany w którym mam upodobanie, tego macie słuchać”? I czy nie mówi też Chrystus na innem miejscu „to jest wolą Tego, który mię posłał, żeby każdy który Syna widzi i wierzy w Niego, miał żywot wieczny; a ja go zmartwychwskrzeszę w dniu ostatecznym”?

Cóż więc Chrystus chce w naszym tekscie powiedzieć, skoro mówi „Jeźliby kto chciał czynić wolą Jego, ten będzie umiał rozeznać, jeźli ta nauka jest z Boga”? Naturalnie, że to chce powiedzieć: Chcesz człowiecze doświadczyć, że nauka moja od Boga jest, chcesz się o tem stanowczo przekonać, to nie pytaj się twego rozumu, bo przez niego nigdy nie dojdziesz do pewności; tysiące pytań stanie się wtenczas przed tobą, na które nigdy nie odpowiesz i zamiast coraz jaśniej widzieć, zawikłasz się w coraz większe wątpliwości. Nie! Z nauką moją musisz się tak jak z lekarstwem obchodzić. Tak jak lekarstwo zażyć musisz, jeżeli jego skuteczności chcesz doznać, tak tamo musisz też naukę moją tak użyć, iżbyś mnie w wierze spożył a zpewnością doświadczysz boskości słowa mego.

Patrzajcie, moi kochanie, to jest ona pewna i to jedynie pewna droga po której kroczyć musicie, jeżeli chcecie się stanowczo o boskości Pisma św. przekonać.

Do tego zaś trzeba trzech rzeczy.

Naprzód musicie w św. Biblji pilnie czytać. Bo czyż można się dziwić, że tak mało o jej boskiej światłości i sile coś wie, skoro tak wielu ją tak rzadko albo wcale nawet nie czyta i tylko od czasu do czasu jużto od przyjaciół jużto od nieprzyjaciół jej o jej treści coś słyszy? Albo, czyż można skuteczność lekarstwa doznać przez słyszenie tylko o niem? Powtóre musicie też Pismo św. nie tylko dla zbogacenia swej wiedzy czytać, ale raczej mu serce swe otworzyć. Bo cóż pomoże choremu jeżeli wszystkie składowe części lekarstwa swego jak najdokładniej zna ale go nie zażywa tylko je bada? Po trzecie, musicie i to jest najważniejsze, s świętej Biblji Chrystusa szukać. „O Nim”, powiada Piotr, a mianowicie o Chrystusie „świadczą wszyscy prorocy, że przez Imię Jego weźmie odpuszczenie grzechów każdy kto weń wierzy”. Albo, jak św. Jan pisze: „świadectwo Jezusa jest Duch proroctwa”. A apostołowie Nowego Przymierza świadczą jakby jednymi ustami: „My zaś opowiadamy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest dla Żydów zgorszeniem a dla Greków głupstwem”. Jedynie dla Chrystusa jest tak Stary jak i Nowy Testament, napisany, On jest treścią całego Pisma św., alfą i omegą to jest początkiem i końcem, przyczyną i celem, sercem i duszą, jednem słowem, jego wszystkiem. Usunie się Chrystusa z Pisma św., to ono staje się martwą literą, bo jego życie mu się zabrało; usunie się Chrystusa z Pisma św., to ono staje się suchem drzewem, owoc jego jest sprzątnięty; usnie się Chrystusa z Pisma św., to ono stanie się próżną szkatułką, klejnotu w niej więcej nie ma. Co w ogóle każdemu człowiekowi, który chce być zbawionym, powiedzieć potrzeba „szukaj Chrystusa i światść Jego, wszystko inne ci nic nie pomoże” to trzeba też koniecznie każdemu, czytającemu Pismo św. powiedzieć: „Szukaj Chrystusa w Piśmie św., wszystko inne nic ci nie pomoże, jak to też sam Chrystus mówi: Badajcież się Pism, bo się wam zda, że w nich żywot wieczny macie, a one są, które o mnie świadczą”.

Ale, moi kochani, nie tylko raz należy Chrystusa w Pismie szukać; nie, Chrystusa musimy tyle razy w Pismie szukać, ile razy Pismo w ogóle czytamy, aż do samej śmierci. Bo jak tylko kiedykolwiek człowiek Chrystusa w Piśmie nie szuka albo nie znajduje, to mu też Pismo św. staje się zaraz zimnem i suchem a w miejsce dawnej radosnej pewności wstępują wątpliwości w serce. Powiedzcie moi kochani, czyście sami tego często już nie doświadczyli? Kiedyście pełni byli radości i przekonania, że Biblija jest Słowem Bożem? Czy nie wtenczas, gdyście z głębi serca mogli powiedzieć „znalazłem teraz on grunt, w którym kotwica ma się zapuściła, znalazlem Chrystusa”? Kiedyto zaś wątpliwości o świętej Biblji? Czy nie wtenczas zawsze, gdyście Jezusa z serca stracili i ospali i światowi się stali? Czyż wierność wasza względem Chrystusa nie szła krok za krokiem z wiarą waszą w boskość Pisma św.?

Dla tego usłuchajmy słowa Chrystusowego w tekscie naszym: „Jeźliby kto chciał czynić wolę Jego, ten będzie musiał rozeznać, jeźli tanauka jest z Boga”. Czyńmy wolę Tego, który sam z nieba zawołał „To jest Syn mój umiłowany, którym mi się upodobało, tego słuchajcie”. Czytajmy codziennie i gorliwie Pismo św., ale otwierajmy mu też nie tylko rozum nasz ale i serce nasze a ile razy je otworzymy, nie myślmy inaczej jak to, że się nam niejako otwiera stajenka Betlejemska i że słowa Biblji są pieluszkami w które słodki Jezus jest zawienięty; nie przestawajmy też wzdychać i modlić się aż w nich Jezusa znajdziemy, przez wiarę Go obejmiemy i do serca naszego przyjmiemy.

Ach, moi kochani, czyńmy to, czyńmy codziennie, a codziennie rozeznamy, codziennie doświadczymy na własnem sercu, że nauka Chrystusa nie od ludzi ale od Boga pochodzi i że tem samem ona droga Biblija, która tę naukę zawiera, nie jest słowem ludzkiem ale prawdziwie żywego Boga wiecznem słowem; żaden śmiech, żadne szyderstwo nie wyrwie nam wtenczas tej wiary z serca naszego. Ile razy nawet wiara nasza by się zachwiała, wracajmy zaraz do Pisma św. i szukajmy coraz na nowo Chrystusa i obejmijmy Go w silnej wierze i wątpliwość nasza ustanie a wiara w boskość Pisma św. nowem światłem zajaśnieje. I błogo nam, jeżeli tak postępować będziemy w tej wierze do końca, dojdziemy wtedy do błogosławionego oglądania Chrystusa już bez Słowa, gdy się nam bez zasłony tam okaże i świecić będzie. Jest bowiem napisane: „Mamy mocną prorocką mowę i dobrze czynicie, że nań uważacie, jako na światłość, która świeci w ciemnem miejscu” to jest w tym świecie ciemnym, „aż dzień wejdzie” to jest dzień żywota wiecznego „i gwiazda poranna” to jest Chrystus, bez zasłony „wejdzie w sercu waszem”. Amen.

Zamieszczono w Zwiastunie Ewangelicznym, r. 1872

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s